sobota, 6 stycznia 2024

Dziękuję Ci Boże

Dziękuję Ci Boże za łaskę poznania Ciebie.

Powiem tak, po burzy wychodzi słońce; i tak od nowego roku dzieje się właśnie w moim życiu.

Żyjemy w czasach, w których korzystamy z platform internetowych i aplikacji społecznościowych.

Dwa tygodnie temu, kiedy w mojej niemocy i smutku przeglądałam posty na FB natrafiłam na reklamę sponsorowaną, która reklamowała książkę pt. " Twój język ma Moc", której autorką jest Maria Vadia.

Przez alegro zamówiłam ją, przeczytałam i chcę podzielić się z Wami świadectwem, kolejnym małym cudem w moim życiu.

Jak wiecie życie Jezusowi oddałam 4 października 2004 r., od tego czasu minęło 19 lat i wiele w moim życiu zmieniło się na lepsze, nawet bardzo :)

Ostatnio zastanawiałam się dlaczego pomimo tego, że trwam wiernie przy Chrystusie brakuje mi radości...

I wiecie co już wiem.

Modle się, uwielbiam Boga i do tej pory myślałam, że to wystarczy, lecz nie nie wystarczy.

Chociaż wiedziałam, że powinnam czytać Pismo Święte miałam z tym problem, tak jak kiedyś z różańcem, a teraz nie wyobrażam sobie bez tej modlitwy mojego dnia:)

Wiecie czego brakowało w moim życiu, pewnie już się domyślacie...

CODZIENNEGO CZYTANIA PISMA ŚWIĘTEGO i zamierzam to zmienić :)

Długo to trwało, lecz Bóg jest cierpliwy. 

Czekał na odpowiedni moment kiedy sama zrozumiem i zapragnę sercem słuchać jego słów.

Z tej książki dowiedziałam się również, że nie powinnam użalać się nad sobą, narzekać, obgadywać, obwiniać itp, bo to oddala mnie od Niego.

Powinnam uważać na słowa wychodzące z moich ust.

Dla mnie to było ponad 19 lat, a dla Niego pewnie ułamek sekundy :)

Cuda, cuda, cuda, a pomysleć, że jeszcze kilka tygodni temu nie miałam chęci już na nic ...

czwartek, 4 stycznia 2024

Stał się kolejny cud

Nie tylko ten ostatni rok dał mi w kość, ale ostatnie trzy lata.

Tak jak pisałam wcześniej dużo złego wydarzyło się w moim życiu i mojej rodzinie.

Pomimo tego nigdy nie miałam żalu do Boga, bo to nasze wybory, nasz grzech doprowadza potem do skutków takich, a nie innych.

Przez cały okres nawet kiedy nie miałam za bardzo ochoty na modlitwę, czasem z niechęcią i tak się modliłam.

Problemy w pracy, zdrowotne, rodzinne i finansowe. 

Wszystko naraz zwaliło mi się na głowę.

Przeszłam przez problemy tj. narkotyki, samo - okaleczanie, próby samobójcze nawet lgbt i mobbing.

I na koniec roku Bóg pokazał mi znowu, że może wszystko, gdyż jest Bogiem Wszechmogącym ,a nie trochę mogącym.

Stał się kolejny cud.

Mój syn z Bożą pomocą pokonał uzależnienie, a córka powiedziała, że chce być bierzmowana :)

Więc chociaż już sama miałam złe myśli i brakowało mi chęci do życia, znowu chce mi się żyć.

Modlitwą, którą przez ostatnie kilka miesięcy modlę się w intencji moich dzieci jest Modlitwa o uproszenie łask przez wstawiennictwo Świętego Szarbela, wcześniej modliłam się  za nich tylko różańcem.

Myślę, że to właśnie za wstawiennictwem Świętego Szarbela, Dobry Bóg wysłuchał moich próśb i obdarzył moje dzieci tą łaską :)



Zdjęcie pobrane ze strony:
https://www.google.com/url?sa=i&url=https%3A%2F%2Fwww.nysaofm.eu%2Fbez-kategorii%2F28-lipca-swiety-szarbel-makhlouf&psig=AOvVaw3YVH7zeqIfcjqo_7vODVwa&ust=1704473745320000&source=images&cd=vfe&ved=0CAUQjB1qFwoTCLDRk9OZxIMDFQAAAAAdAAAAABAS

wtorek, 26 grudnia 2023

Wzloty i upadki

Dawno nic nie pisałam ...

Ponieważ kończy się rok, chcę opisać wydarzenia z ostatnich miesięcy.

Był  i jest to czas, kiedy jestem doświadczana, lecz wierzę w to, że po coś Bóg to dopuszcza.

Myślę, że chce mnie czegoś nauczyć i dlatego mnie tak doświadcza, bo brak mi pokory, której nie potrafię się nauczyć.

Praca:

Od dnia 20 marca 2017 roku do dnia 20 marca 2023 roku pracowałam w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie, kochałam tą pracę i nadal za nią tęsknię, lecz nie dałam rady tkwić w niej z uwagi na stres, który tam doświadczałam i przez to podupadłam na zdrowiu.

Wybrałam zdrowie, bo pracę można zmienić, zdrowie jednak ma się jedno.

Długo nie mogłam nic znaleźć, obecnie jestem na stażu i pracuję w firmie prywatnej, gdzie zajmuję się przygotowywaniem ofert przetargowych. Nie jest to jednak to czym chciałabym się zajmować, gdyż działka fotowoltaiczna nie jest moją ulubioną.

To nie jest moja mocna strona, kocham kontakt z ludźmi, lubię czuć się potrzebna.

Znajomi:

Nie ma ich przy mnie, z chwilą kiedy się rozstałam z ośrodkiem wszyscy zapomnieli o moim istnieniu.

Już nie jestem im potrzebna - Życie

Rodzina:

Rodzina jest na mnie zła, że zrezygnowałam z pracy, gdzie wynagrodzenie miałam na czas i wszystkie wolne weekendy, nie wspiera mnie, wręcz przeciwnie.

Dzieci:

Było ciężko, depresja syna, dwie próby samobójcze córki.

Dzięki Bogu jest już dobrze.

Byłam przy nich kiedy mnie potrzebowali, oni są  przy mnie kiedy ja ich potrzebuję.

Bóg:

Bóg nigdy mnie nie zawiódł, zawsze jest przy mnie, nawet wtedy gdy Go ranię moimi myślami i słowami, że nie chcę już żyć.

Jest mi ciężko, pogubiłam się, przestałam chodzić do kościoła, rozmyślam o sensie istnienia.

Wpadam w doły, a On mnie podnosi.

Mam 47 lat i nie wiem co chcę robić, kim chcę być, nie wiem gdzie chciałabym pracować, nic nie wiem...

Mówią, że chrześcijanin chodzi uśmiechnięty, a ja większość swojego życia jestem nieszczęśliwa.

Mam nadzieję, że w nadchodzącym roku coś się zmieni, bo ten nie był najlepszy...


środa, 4 października 2023

Kolejna rocznica ...

W dniu dzisiejszym mija już 19 - cie lat, kiedy oddałam życie Jezusowi 😊

Tak szybko to minęło, a tak dużo się wydarzyło.

Jestem wdzięczna Bogu za to, że mnie zawołał i mogłam poznać Jego dobroć i miłość; za wszystkie uzdrowienia, za przemianę mojego życia, za wszystkie Boże błogosławieństwa i doświadczenia.

Dziękuję za wszystkie wygrane walki duchowe i siłę, którą od Niego dostaję.


                                             www.bibliotekaboga.pl

Po tych wszystkich latach, mogę śmiało powiedzieć, że:

"NIE MA PROBLEMU, KTÓREGO BÓG NIE BYŁBY W STANIE ROZWIĄZAĆ !"

ZAUFAJCIE MU 

piątek, 29 września 2023

Gdyby wszyscy ....

Gdyby wszyscy poznali Boga; tak prawdziwie zaprzyjaźnili się z Nim to myślę, że cały świat stałby się inny....

Często kiedy przeżywamy jakąś stratę, tragedię w rodzinie, kiedy jesteśmy osądzani, kiedy wszystko wali nam się na głowę, mamy pretensje do Boga, ale dlaczego do Niego?

Przecież On jest dobry, pełny miłości, kocha nas i umarł za nas.

Czy może być większa miłość Boga do ludzi, niż ta, że oddał za nas swoje życie, że wziął na siebie nasze grzechy, nasze słabości, troski i choroby.

Jak chciałabym, żeby każdy człowiek na ziemi zyskał takiego Przyjaciela, który widzi wnętrze każdego z nas, widzi nasze serce i myśli.

Tylko On wie jacy naprawdę jesteśmy.

A co się staje z tym światem, który dostaliśmy od Niego?

Przecież człowiek nie rodzi się zły 😢, a chce zabijać nienarodzone dzieci, chce pomagać w eutanazji..

Żyjemy w świecie, który zwariował, w którym nie ma empatii i każdy myśli tylko o sobie.

Nie widzimy jaki piękny otacza nas świat, nie widzimy ptaków szybujących po niebie, nie widzimy drzew, nieba, chmur, słońca....

Biegniemy przed siebie, nie widząc ludzi, których mijamy, pędzimy, ale dokąd?

Czy wiecie, że przyjaźń z Bogiem nic nie kosztuje, On czeka na każdego z nas.

Często szukamy sami wyjścia z różnych trudnych sytuacji, nie potrafimy wybaczyć, jesteśmy pamiętliwi, a czy wiecie, że jest na to sposób, wystarczy zawołać w sercu do Niego i uwierzcie mi On jest i słucha.

A kiedy poznacie Go to będzie Wam łatwiej iść przez tą podróż, która nazywa się życiem.

Kiedy upadniecie  On pomoże Wam wstać, kiedy zgrzeszycie  On Wam wybaczy, kiedy będziecie płakać On otrze Wasze łzy...

Chcielibyście mieć takiego Przyjaciela to porozmawiajcie z Nim dzisiaj wieczorem, albo jutro rano ...

środa, 20 września 2023

Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny

Kolejnym krokiem, którego miałam się podjąć to opracowane przez Św. Ludwika Marii Grignion de Montfort 33 - dniowe rekolekcje, które były duchowym przygotowaniem do Aktu ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez ręce Maryi.

Dnia 23 maja 2020 r. oddałam się w dobrowolną niewolę Matce Bożej.

" Jestem cała Twoja o Jezu i wszystko co moje należy do Ciebie, przez Maryję, Twoją Niepokalaną Matkę"

Nie wiedziałam jednak co przede mną ... 

Nie znałam i nadal nie znam planu Boga dla mojego życia.

Jednak wiem jedno, że bez Boga człowiek traci rozum ...


poniedziałek, 18 września 2023

Projekt ocalenie

Na fb natrafiłam na zaproszenie do Projektu Ocalenia przeczytałam go uważnie i postanowiłam, że podejmę się tego zadania, choć nie wiedziałam czy wytrwam do końca.

Pierwszym krokiem była spowiedź, drugim modlitwa w Wielki Piątek, trzecim Nowenna do Miłosierdzia Bożego, krokiem czwartym uczestnictwo we Mszy Świętej w niedzielę Miłosierdzia Bożego, krok piąty to 33 – dniowe rekolekcje, które będą przygotowaniem do Aktu Osobistego Poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi.

Zauważyłam, że zaczynam mieć trudności związane z atakami złego, atakował nie tylko duchowo, ale i fizycznie.

W Wielki Piątek odmawiając drogę krzyżową online, bo niestety przez tą pandemię nie było innej możliwości szalało coś w moim pokoju.

Czułam sapanie nade mną, choć nikogo w pokoju nie było, nie przestawałam się jednak modlić. 

Tą drogę przeszłam z ks. Ł. i KSM – em.

W piątek przed niedzielą Miłosierdzia Bożego podczas wykonywania pracy, zaczęłam odczuwać silny ból w kręgosłupie lędźwiowym.

Ten ból doprowadził do tego, że w sobotę chodziłam na kolanach nawet do toalety, a ostatni dzień nowenny odmawiałam na leżąco przykuta do łóżka.

Nastała niedziela, podczas której powinnam się wyspowiadać, przyjąć komunię w intencji ocalenia świata, a ja w takim stanie.

Napisałam wtedy do mojej koleżanki K. czy jeżeli wyspowiadam się w domu przed Bogiem, przyjmę komunię duchowo i będę uczestniczyć we Mszy Świętej online, czy Bóg weźmie to pod uwagę.

Odpisała jednak, że lepiej gdybym poszła.

W chwili kiedy postanowiłam, że pójdę pomimo mojego bólu i braku sił , nie bacząc na nic, poczułam, że Bóg daje mi łaskę i zabiera stopniowo ten ból. 

Nie był już tak dokuczliwy. 

Taki dobry jest nasz Pan, nasz Bóg. 

Niesamowite, a jednak.

To już był pierwszy mały cud tego dnia.

Kiedy doszłam do kościoła i weszłam do zachrystii spytać czy po cichutku mogłabym usiąść w niej i tam uczestniczyć we Mszy Św. siostrzyczka uśmiechnęła się do mnie i odparła, że nawet do kościoła mogę wejść bo jeszcze nikogo nie ma. (w tamtym okresie we Mszy Św. mogło uczestniczyć 5 osób) cud drugi tego samego dnia.

Wiedziałam, że musze przystąpić do spowiedzi, spytałam więc siostry czy będzie spowiedź i ksiądz S. przyszedł chyba 5 min przed rozpoczęciem Mszy Św.

Wyspowiadałam się, potem uczestniczyłam w niej. 

To były moje trzy cuda tego samego dnia.

Z niedzieli na poniedziałek miałam sen, spałam i nagle poczułam, że coś kapie mi na czoło.

Leżałam na prawym boku na brzegu kanapy, otworzyłam oczy, a nade mną pochylony, klęczący nade mną Jezus cały we krwi, na Jego głowie korona cierniowa, a Jego krew kapała na mnie.

Obudziłam się w takiej samej pozycji jak w tym śnie. 

Nie wiem jakie to ma znaczenie, może kiedyś się dowiem ...

Misja opiekun

Ponad rok nie mogłam znaleźć pracy. Zaczęłam upadać na duchu, załamałam się. Tydzień przed znalezieniem pracy zawołałam do Boga, że nie daję...