niedziela, 26 maja 2024

Misja opiekun

Ponad rok nie mogłam znaleźć pracy. Zaczęłam upadać na duchu, załamałam się.

Tydzień przed znalezieniem pracy zawołałam do Boga, że nie daję rady, żeby mi pomógł, że nie mam już sił.

I stał się kolejny cud.

Szukałam pracy w swoim zawodzie; w administracji. 

Uparłam się, że taką znajdę, ale nic z tego 😔

Jak co dzień weszłam na stronę urzędu pracy i zaczęłam przeglądać ogłoszenia.

Uwagę zwróciłam na ogłoszenie opiekuna w domu pomocy społecznej. 

Wcześniej widziałam już takie, ale wymagano kursu opiekuna osób starszych. W tym ogłoszeniu tylko wykształcenia średniego.

Skontaktowałam się więc z pracownikiem urzędu i poprosiłam o skierowanie.

Jeszcze tego samego dnia odbyłam rozmowę kwalifikacyjną.

Następnego dnia już miałam obawy, czy dobrze zrobiłam?, czy dam radę?, jak zachowam się w różnych sytuacjach?

Myślę:"a co z moim kręgosłupem i ciągłym jego bólem ?"

Zaczęłam żałować podjętej przeze mnie spontanicznej decyzji, lecz zawierzyłam tę sprawę Bogu. Niech On zdecyduje czy się nadaję czy nie.

W następnym tygodniu otrzymałam informację, że otrzymam tę pracę i mam przyjechać po skierowanie na badania wstępne.

Pełna obaw, czy podołam w takiej pracy; podczas badania lekarskiego poinformowałam, że mam ustalony stopień niepełnosprawności.

Podczas badania Pani doktor mówi: "I co ja mam z Panią zrobić, ma Pani tak uszkodzony kręgosłup, a w tej pracy musi być on zdrowy"

Uśmiechnęłam się i odpowiedziałam: "To co, nie dostanę zdolności" i odetchnęłam z ulgą.  Pani doktor mówi: "Nie, nie... zrobię Pani tego, dam zdolność"

Przed powrotem do domu zawiozłam zdolność do pracy; był piątek. Pracę miałam zacząć od wtorku.

Bałam się jak nic, z uśmiechem na ustach westchnęłam do Boga, że jeśli dał mi taką pracę to poproszę zdrowy kręgosłup, abym mogła służyć drugiemu człowiekowi.

Nie musiałam długo czekać, następnego dnia już czułam różnicę, aż w końcu całkowicie przestał mnie boleć.

Znowu mój przyjaciel Bóg zrobił dla mnie cud 😊

Pracuję już prawie dwa miesiące, dostałam wielką łaskę od Boga.

Służę ludziom, którzy są niesamodzielni, w podeszłym wieku i przewlekle somatycznie chorzy, a przy tym uczę się cierpliwości, której mi brakowało, pokory, z którą miałam problem.

Przestałam narzekać, że mnie tu boli i tam 😁.

Jestem wdzięczna Bogu za każdy spędzony tam dzień i siłę, którą mi daje.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Misja opiekun

Ponad rok nie mogłam znaleźć pracy. Zaczęłam upadać na duchu, załamałam się. Tydzień przed znalezieniem pracy zawołałam do Boga, że nie daję...