poniedziałek, 11 września 2023

Niesamowity był rok 2017

Więc wróciłyśmy i nasza trójka była już razem.

Kiedy już się rozpakowałam i urządziłam, kiedy już M. zaczęła uczęszczać do szkoły, miałam czas na to, aby odwiedzić i spotkać się z osobami dla mnie ważnymi.

Był to niesamowity rok, który cały był cudem.

Co prawda ze znalezieniem pracy nie było łatwo, ale Bóg no właśnie ...

W lutym zarejestrowałam się w urzędzie pracy jako bezrobotna, nie mogłam znaleźć pracy, ale znalazłam staż w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie.

Uczestniczyłam też w rekolekcjach które organizowała nasza wspólnota, a tak Pan Bóg to wszystko poukładał, że pomimo tego, że rozmowę kwalifikacyjną miałam w lutym pracę miałam zacząć dopiero 20 marca, więc mogłam uczestniczyć w rekolekcjach to już cud drugi.

Tak bardzo spragniona byłam Boga, ze w lipcu uczestniczyłam w spotkaniu w Warszawie razem z moimi dziećmi Jezus na stadionie gdzie był również John Bashabora i w Oborach gdzie był James Maniacal.

Uczęszczałam też na spotkania w Pro Misji.

W sierpniu uczestniczyłam w pieszej pielgrzymce do Częstochowy, gdzie doświadczyłam wielu łask, no właśnie.

Na tej pielgrzymce, na którą wybrałam się z moją córką M., poznałam wspaniałą dziewczynę K. 

Zaprzyjaźniłyśmy się, a przyjaźń nasza trwa do dziś. 

K. jest niesamowita, na pielgrzymkę wybrała się z niepełnosprawną mamą, synem Cz. wówczas 12 letnim, 5 letnią Ł. i A., która miała 3 miesiące.

Często rozmawiałyśmy późnym już wieczorem o Jezusie, mówiłyśmy o świadectwach w naszym życiu jak nas przemienia itd.

Jednego wieczoru poruszyliśmy temat Eucharystii i boliwijskiej ówczesnej stygmatyczki Catariny, której Matka Boga ukazała podczas mszy świętej tajemnicę Eucharystii.

Pamiętam, że rozmyślałyśmy do późnej nocnej godziny. 

Postanowiłam, że rano porozmawiam z księdzem A. o tym, abyśmy klękali podczas pieśni Święty, Święty, Święty, gdyż aniołowie nawet leżą wówczas przed tronem Boga oddając Mu cześć i chwałę i na Baranku Boży, bo wtedy Jezus naprawdę oddaje za nas życie.

Tak jak postanowiłam tak też zrobiłam, ale ksiądz A. stwierdził, że w kościele należy zachowywać się jak wszyscy i nie wprowadzi tego podczas Mszy Świętej.

Pomyślałam ok jak ksiądz tak mówi to trzeba słuchać.

Ta msza była jednak inna niż wszystkie inne, kiedy zaczęliśmy śpiewać Święty …. upadłam na kolana, bo jakaś niewidzialna siła to sprawiła. 

Zaczęłam żałośnie płakać, nie wiedziałam co się dzieje, nie mogłam tego powstrzymać.

Dopiero później pomyślałam, że stało się tak, gdyż już poznałam prawdę i wiem jak powinnam się zachować podczas Mszy Św.  oraz kiedy powinnam klęczeć oddając Bogu cześć i chwałę.

Od tej pory klękam. 

Czasem jest mi ciężko i Jezus to wie, ale ja też wiem ….

Po powrocie z pielgrzymki K. zaproponowała mi wyjazd na Prze-prośną Górkę niedaleko Częstochowy i Mszę Św w Czatachowej , którą prowadził Ojciec D., który jest pustelnikiem.

Noc spędziliśmy z dziećmi w pensjonacie i tej nocy coś się wydarzyło.

K. zajmowała ze swoimi dziećmi jeden pokój, a ja z M. spałam w drugim, który znajdował się  przy aneksie kuchennym oraz łazience.

Tej nocy miałam sen. 

Śniła mi się Msza Św., na której byłyśmy tego dnia, w śnie tym wolałam siostrę zakonną, która ubrana była w szary habit.

Nagle obudziła mnie wchodząca w środku nocy do naszego pokoju K. 

Spytałam co się stało, a ona odpowiedziała, że siostra zakonna przechodziła przez jej pokój i chciała zobaczyć gdzie idzie. 

Wówczas spytałam jakiego koloru był jej habit, odpowiedziała, że szary. 

Ciarki miałam, bo w śnie ją wołałam, ale przecież modlimy się wierzę w rzeczy widzialne i niewidzialne ….

Następnego dnia pojechałyśmy na mszę św. do Czatachowej, tam znajdowały się dwie relikwie Małej Arabki i Św. Charbela, którego wcześniej nie znałam.

Po przyjeździe jeszcze myślałam o tej zakonnicy, zaczęłam wszystko jakoś w całość układać, ale jeszcze chciałam spytać ojca M. jaką relikwię świętej w roku 2005 przywiózł.

Moja mama miała numer ojca M, który obecnie służy w Poznaniu i spytałam o to. 

Odpisał tylko dwa słowa: "Mała Arabka".

Więc zaczęłam o niej czytać i okazało się, że też miała na imię M. tak jak moja córka.

Wszystko co dzieje się w moim życiu ma jakieś znaczenie i sens, nie wiem jaki, ale ma.

Zdałam sobie sprawę, że kiedy oddałam życie Jezusowi w roku 2004, zły nie mógł tego znieść i próbowałam popełnić samobójstwo, lecz Jezus wygrał i dał mi szansę na nowe życie.

Później sen, w którym widziałam ognie spadające z nieba i wszystko zniszczone, a tam gdzie się schroniłam osłaniając D. i jeszcze kogoś, ale tego kogoś nie widząc. 

Potem przechodzący Jezus, który zatrzymał się i spojrzał na mnie nic nie mówiąc, lecz jego oczy były pełne dobroci i miłości. 

W roku 2005 relikwia i moje pragnienie, że też chciałabym coś takiego przeżyć. 

Wyjazd do Irlandii w roku 2006 i dzień 27 października 2006 tego samego dnia co Bóg mnie dwa lata wcześniej ocalił dowiaduję się, że jestem w ciąży...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Misja opiekun

Ponad rok nie mogłam znaleźć pracy. Zaczęłam upadać na duchu, załamałam się. Tydzień przed znalezieniem pracy zawołałam do Boga, że nie daję...