środa, 6 września 2023

Lata od 2011 do 2016

Odkąd wyjechałam z kraju minęło już kilka lat. 

Dużo było radosnych chwil, ale i też były chwile smutku i odczuwanej samotności. 

Dzieci były coraz starsze. Czas leciał, D. był tam bierzmowany, M. przyjęła pierwszą komunie świętą.

Mama już z nami nie mieszkała. 

Czas płynął, pracowałam, uczyłam się, wychowywałam moje dzieci, ale nie było mi tam dobrze. 

Brakowało mi kościoła, prawdziwych przyjaźni takich bezinteresownych. 

Osób którym nie trzeba płacić za każdą przysługę.

Zaprzyjaźniłam się z J., którego nazywałam naszym "Józefem" dlatego, że opiekował się nami i zawsze mogłam na niego liczyć.

Syn skończył szkołę, zdał maturę, zaczął studia. Córka też chodziła do szkoły i szło jej bardzo dobrze.

Doświadczaliśmy obecności Boga w naszym życiu. 

Wiele dobrych chwil i wspomnień, dużo mniejszych i większych cudów.😊

Wiedziałam, że jeszcze nie mogę wrócić do kraju.

Syn D. co roku jeździł do babci na całe wakacje, a w roku 2016 postanowił, że na stałe wraca do Polski. 

Zostałyśmy same. Bardzo tęskniłam.

Moja mama, z którą często rozmawiałam telefonicznie powiedziała, że mogę wrócić w każdej chwili. 

Pod koniec roku 2016, kupiłam bilety tylko w jedną stronę z Irlandii do Polski, chociaż bałam się jak to będzie. 

Tu w Irlandii miałam dom, którego w Polsce mieć nie będę, miałam stabilizację finansową, ale byłam nieszczęśliwa, bardzo tęskniłam za moją ojczyzną, za rodziną...

Prawie 11 lat tam mieszkaliśmy, może byłoby inaczej gdyby to była inna sytuacja tego całego wyjazdu. 

Cały czas jednak wiedziałam, że musiałam tam być, nie dlatego, że chcę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Misja opiekun

Ponad rok nie mogłam znaleźć pracy. Zaczęłam upadać na duchu, załamałam się. Tydzień przed znalezieniem pracy zawołałam do Boga, że nie daję...