środa, 16 sierpnia 2023

Pomoc Aniołów i znalezienie pracy

Czerwiec już się kończył, a ja nadal byłam bez pracy, pieniądze się już skończyły. 

Byłam głodna i załamana.

A. u której mieszkałam powiedziała mi, że jeśli nie znajdę pracy do 30 czerwca to będę musiała wrócić do Polski, tym bardziej byłam smutna.

Bóg jednak pocieszał mnie i mówił, że będzie dobrze, że mam być cierpliwa.

Był niedzielny wieczór, po mszy świętej poszłam nad rzekę. 

Usiadłam na jednej z ławek.

Rozkleiłam się, cichutko płakałam.

Obok mnie na drugiej ławce siedzieli dwaj mężczyźni, byli to Polacy, którzy nie wiedzieli, że ja też jestem Polką.

Zaczęli między sobą o mnie rozmawiać, wówczas uśmiechnęłam się do nich. 

Zauważyli, że też jestem Polką.

Spytali dlaczego jestem taka smutna, więc powiedziałam im, że od miesiąca nie mogę znaleźć pracy. 

Wtedy radośnie powiedzieli: "My Ci pomożemy, przecież D. pracuje w restauracji, a tam szukają kucharzy".

Zadzwonili zaraz do D., a on poprosił mnie do telefonu. 

Na drugi dzień umówiłam się z nim podczas jego przerwy na lunch.

Spotkaliśmy się i poszedł ze mną do FRS do G., który był pośrednikiem pracy i zaczął z nim rozmawiać. 

D. powiedział: "G. tyle kucharzy potrzebują, a ja spotykam moją dawną przyjaciółkę i mi mówi, że od miesiąca pracy nie ma..." itd.

G. poznałam miesiąc wcześniej, zapisałam się do jego agencji z prośbą o znalezienie dla mnie pracy. 

Wypisując formularz zgłoszeniowy pisałam moje dotychczasowe doświadczenie zawodowe nic o tym, że mogłabym pracować jako kucharz. 

Przecież nigdy nim nie byłam. 😉

G. bardzo się ucieszył jeszcze tego samego wieczoru dostałam wiadomość, że  za dwa dni mam iść na próbny dzień pracy do na godzinę 9.30 rano.

Radość mnie rozpierała. 

Byłam wdzięczna Bogu. 

A. przecież dała mi czas do 30 czerwca, a miałam stawić się 29 tego do pracy. 

Boże jesteś cudowny pomyślałam, ale bałam się jak nigdy.

Wtedy przypomniałam sobie o książce, którą D. koleżanka ze wspólnoty dała mi przed moim wyjazdem. 

Była to książka Joan Western Anderson pt. „Anielskie Drogi – Prawdziwe historie o gościach z niebios”. 

Wcześniej już ją zdążyłam całą przeczytać.

Nadszedł ten dzień...

Przed pójściem do pracy udałam się do Katedry i prosiłam Dobrego Boga o to, aby zesłał mi Aniołów z nieba, by pomogli mi dostać tę pracę. 

Uwierzyłam, że to dla mnie zrobi. 

Chodź pełna obaw i na dodatek brak znajomości języka angielski stawiłam się w pracy. 

Mówiąc: "Hello I am Joanna, I am Chef" itd.

Podszedł do mnie Head Chef i kazał mi wykonać pierwsze zadanie. 

Modliłam się w duszy "Boże ześlij mi aniołów potrzebuję Twojej pomocy".

W ten dzień na próbę przyszło kilka osób, z których mieli wybrać tą z którą będą chcieli współpracować.

Zauważyłam, że każde zadanie które dostaje do zrobienia wychodzi mi perfekcyjnie. 

Czułam, że to nie są moje dłonie. 

Bóg zesłał mi pomoc. Naprawdę pomaga mi, pomyślałam.

Dzień w pracy się skończył i przyjęli mnie do pracy. 

Bogu niech będą dzięki. 

Wracałam taka radosna. Uwielbiając Go całym sercem.

Skąd wiem, że to była pomoc z nieba, a stąd, że kolejne dni już nie były takie jak ten pierwszy. 

Kaleczyłam jak nic...

To co pierwszego dnia wychodziło mi perfekcyjnie, w kolejnych dniach wstyd się przyznać, nie umiałam poprawnie nawet noża utrzymać, a tym bardziej profesjonalnie kroić.

Trafiłam jednak na dobrych ludzi.

Head Chef kiedy to zauważył, wziął mnie na bok i uczył jak mam trzymać nóż, jak kroić warzywa itd.

Codziennie było coraz lepiej, po kilku tygodniach nauczyłam się tego, co w dzień pierwszy mojej pracy, kiedy pomagali mi Aniołowie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Misja opiekun

Ponad rok nie mogłam znaleźć pracy. Zaczęłam upadać na duchu, załamałam się. Tydzień przed znalezieniem pracy zawołałam do Boga, że nie daję...