poniedziałek, 28 sierpnia 2023

Piesza Pielgrzymka do Częstochowy rok 2008

Wszystko się układało, żyliśmy sobie we troje i było cudownie. 

Był przecież z nami najlepszy przyjaciel Jezus. 😊

Oczywiście nie można powiedzieć, że nie było też złych dni, chwil smutnych i mniej cudownych. 

Tak jak w życiu każdego z nas, są dni dobre i mniej dobre.

Postanowiłam, że w te wakacje pojedziemy do Polski, aż na 6 tygodni.

I tak też się stało. 

W połowie lipca 2008 roku wylądowaliśmy na polskiej ziemi, aby spędzić z najbliższymi wspaniały czas.

Będąc w Polsce jednak zaczęłam żałować, że przyjechałam na tak długo. 

Konflikty z mamą się nasilały, zaczęłam tęsknić za Irlandią, za naszym domem, za spokojem, który tam miałam. 😞

I wówczas przyszła mi myśl, pewnie nie moja. 

Wiedziałam, że za chwilę wyruszać będzie piesza pielgrzymka do Częstochowy postanowiłam, że pójdę na nią podziękować za wszystko Maryi i Bogu.

I tak się stało.

Zanim wyruszyłam na szlak Toruń – Częstochowa, M. koleżanka, którą poznałam powiedziała, że mam iść w intencjach Maryi, że ona będzie wiedziała komu oddać te łaski, które wymodlę.

Tak też zrobiłam. 

Początki były straszne. 

Czułam, że toczy się we mnie walka duchowa.

Nie wytrzymałam, oddaliłam się od grupy pielgrzymów  i tak zaczęłam płakać, nie wiedziałam jednak dlaczego, nie miałam przecież powodu do płaczu.

Podczas całej pielgrzymki codziennie o godz. 3.00 w nocy budziłam się słysząc łańcuchy, klucze różne dźwięki. 

Nie bałam się. 

Pewnego dnia zapytałam jednej z sióstr zakonnych: "Czy istnieje godzina demonów między 3.00, a 4.00 ?", bo gdzieś o tym czytałam. 

Spytała: "Czemu się pytam?", opowiedziałam jej w skrócie czego doświadczam co noc. 

Wówczas powiedziała, że istnieje.

Trasę przeszłam całą, pomagałam przy osobach niepełnosprawnych, zaprzyjaźniłam się z grupą osób, które studiowały teologie. 

Nie miałam ani jednego pęcherza i siłę jakby z nieba.

W Częstochowie zawierzyłam swoje dzieci Maryi i oddałam je pod Jej opiekę.

Całą pielgrzymkę nie paliłam papierosów. 😬

Po powrocie byłam pełna pokoju, nie reagowałam na zaczepki ze strony mojej mamy. 

Byłam radosna i czułam, że Bóg nas kocha.

Nadszedł dzień powrotu i wróciliśmy cali i zdrowi do domku, do Irlandii....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Misja opiekun

Ponad rok nie mogłam znaleźć pracy. Zaczęłam upadać na duchu, załamałam się. Tydzień przed znalezieniem pracy zawołałam do Boga, że nie daję...