poniedziałek, 7 sierpnia 2023

Kościół Piotra i Pawła

Był rok 2005 nie pamiętam, który miesiąc.

Mój tata zaproponował mi abym poszła z nim do Kościoła Piotra i Pawła na mszę wieczorną.

Opowiadał mi kiedyś, że odbywają się tam środowe spotkania zaczynające się Eucharystią, a po niej jest spotkanie modlitewne i uwielbienie.

Wybrałam się tam z nim, spodobało mi się. 

Kościół też mi się podobał. Nie wiem czemu, ale lubię zapach starych kościołów. 

Coś w nich jest.

Coraz częściej zaczęłam uczęszczać na środowe spotkania. 

Od czasu do czasu były też organizowane msze w intencji uzdrowienia.

Na jednych z takich spotkań, było to tuż przed Świętem Zesłania Duch Świętego ojciec M. powiedział, iż dobrze byłoby przystąpić do spowiedzi z całego życia. 

Wzięłam jego słowa do serca.

Pomodliłam się o światło i poszłam do naszej plebani. 

Zadzwoniłam domofonem do Proboszcza i poprosiłam Go, aby polecił mi księdza, który mógłby wyspowiadać mnie z całego życia. 

Tak poznałam księdza A.

Bałam się tej spowiedzi, bo wiedziałam, że chcę być szczera wobec Boga i siebie.

Pamiętam, że tak bardzo płakałam, była to chyba najszczersza spowiedź jaką do tamtej pory odbyłam.

Bóg działał, cały czas czułam Jego obecność przy mnie. 

Dzięki tej spowiedzi oczyściłam się z tego co dręczyło mnie od ponad 10 lat. 

Co prawda spowiadałam się z tego grzechu, ale tak jakby nie do końca dosłownie. 

Pewnego środowego wieczoru ojciec M. prowadził mszę, na której opowiedział nam historię o Małej Arabce. 

W pewnym momencie wsłuchana w tą historię westchnęłam do Boga, że też chciałabym przeżyć coś takiego jak ona.

Kilka razy jeszcze może uczestniczyłam w środowych spotkaniach, aż do chwili kiedy pojawiły się kłopoty...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Misja opiekun

Ponad rok nie mogłam znaleźć pracy. Zaczęłam upadać na duchu, załamałam się. Tydzień przed znalezieniem pracy zawołałam do Boga, że nie daję...