środa, 9 sierpnia 2023

Kłopoty...

Czas płynął, mogło się wydawać, że będzie coraz lepiej. 

Wychowywałam syna, miałam stałą pracę i dobre zarobki. 

Kierowniczka naszego Polo zaproponowała mi nawet kurs kierowniczy, bo widziała we mnie potencjał. 

Z koleżankami w pracy się układało, chociaż odkąd oddałam życie Jezusowi czasem nazywały mnie "nawiedzoną".

Mogłoby się wydawać, że wszystko już poukładane życie prywatne i duchowe, a tu niespodzianka.

W listopadzie 2005 r. komornik zajął mi pensje na prawie 100 tysięcy złotych, przeszłość dała o sobie znać.

Streszczę historię...

Po skończeniu przeze mnie szkoły średniej, miałam już 6 miesięcznego syna. 

Rodzice nie pozwolili mi iść do pracy. Ojciec wymyślił coś lepszego. 

Odkąd pamiętam zawsze ingerowali w moje życie. 

Przyjaciół mi wybierali, szkołę nawet imię dla syna, którego chciałam nazwać Emanuel.

Tata mój prowadził firmę budowlaną i wpadł na genialny pomysł, że otworzy inną na mnie.

W zamian, miałam pracować dla niego i otrzymywać wynagrodzenie w wysokości 1000 zł miesięcznie za pracę administracyjną. 

Zaplanował mi życie zaraz po skończeniu szkoły. 

W roku 1999 weszły nowe zasady rozliczania w ZUS tzw 3 filary i już nie można było płacić mniejszych składek.

W między czasie zatrudnił kilku pracowników w niby mojej firmie. Zaczęły się kłopoty, a wszystko szło na moje konto niestety.

Firmę zaczął coraz bardziej zadłużać. 

Nie godziłam się na to, lecz nie miałam nic do gadania.

Byłam w coraz gorszym stanie psychicznym, zniewolona przez własnego ojca. 

Miałam wówczas wielki żal również do mojej mamy, że mi nie pomogła. 

Dopiero w październiku 2000 r. tata mój okazał „miłosierdzie” i pozwolił na zamknięcie firmy.

I teraz ponieść miałam tego skutki ... 😢

Totalnie załamana nie wiedziałam co robić. 

Ponieważ rok wcześniej trafiłam do poradni psychiatrycznej z powodu próby samobójczej, udałam się do lekarza i przez kolejne  6 miesięcy przebywałam na zwolnieniu lekarskim.

W maju miałam wrócić do pracy.

Wierzyłam jednak, że Bóg coś wymyśli i pomoże mi ....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Misja opiekun

Ponad rok nie mogłam znaleźć pracy. Zaczęłam upadać na duchu, załamałam się. Tydzień przed znalezieniem pracy zawołałam do Boga, że nie daję...