piątek, 25 sierpnia 2023

Chrzest M.

W październiku 2007 roku przylecieliśmy do Polski ochrzcić moją córeczkę M. 

Po przyjeździe skontaktowałam się z księdzem A., chciałam się wyspowiadać.

Pamiętam, że spowiedź odbyła się w dolnym kościele nie jak to zwykle bywa w konfesjonale, ale siedzieliśmy w ławce i ta spowiedź była bardziej w formie rozmowy.

Długo się nie widzieliśmy i opowiedziałam księdzu wszystko od początku, o wszystkim co się działo ze mną złego, kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży.

Pamiętam, że jak skończyłam spowiedź słowami, no i urodziłam M. i Bóg wlał mi tak ogromną miłość do niej,a w tą niedzielę odbędzie się jej chrzest.

Ksiądz A. z radosnym okrzykiem powiedział: "Cudownie, zrobię wszystko abym to ja mógł ją ochrzcić"  i tak się stało.

M. została ochrzczona 21 października 2007 r.

Podczas ceremonii chrztu ksiądz A. wręcz wykrzyknął jej imię kiedy wypowiadał słowa "Ja ciebie chrzczę M..... w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego"

Po chrzcie powiedział do mnie: "Dbaj o nią to imię, które jej nadałaś będzie ją chroniło, ale będzie też narażona na wiele ataków złego, Maryja jednak nie da jej skrzywdzić".

Podczas tego pobytu poznałam A. Sz., która zaprosiła mnie do siebie. 

Była u niej jakaś koleżanka, która powiedziała do mnie: "Widzę, że jesteś blisko Jezusa, tylko nie wiem czemu jest cały we krwi".

Nie wiedziałam jeszcze o tym co mogą oznaczać te słowa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Misja opiekun

Ponad rok nie mogłam znaleźć pracy. Zaczęłam upadać na duchu, załamałam się. Tydzień przed znalezieniem pracy zawołałam do Boga, że nie daję...