piątek, 21 lipca 2023

Film pt "Jezus" i zaproszenie na kurs Alfa


Dnia 4 października 2004 r. wraz z moją mamą poszłam na projekcję filmu pt. "Jezus" , który wyświetlany był w sali widowiskowej w naszym kościele.

Była to akcja, która trwała wówczas w całym kraju. Polegała na promowaniu w/w filmu w kościołach i kinach całkowicie za darmo. Każdy był zaproszony 😊

Zanim zaczęła się projekcja filmu, na scenę wyszła młoda dziewczyna, która opowiedziała swoją historię jak wyglądało jej życie zanim poznała Jezusa.

Pamiętam, że jej historia bardzo mnie poruszyła, bo w jej opowieści dużo rzeczy pasowało do mnie. Też tak jak ona czułam pustkę, czułam się nieszczęśliwa i czegoś mi było brak.

Kiedy kończyła swoją opowieść skierowała do nas słowa, abyśmy po projekcji filmu zostali jeszcze na chwilkę, bo chciałaby coś ogłosić.

Film pt. "Jezus" był zbliżony do każdego filmu o życiu Jezusa Chrystusa, lecz tu pod koniec filmu zwrócił się do nas lektor i powiedział, że jeśli ktoś w tym momencie pragnie oddać swoje życie Jezusowi to może zrobić to teraz powtarzając za nim słowa modlitwy.

Bez chwili zastanowienia tamtego wieczoru oddałam życie Jezusowi.

Kiedy film się zakończył i zapalono światło, wyszła na scenę ponownie ta młoda dziewczyna w towarzystwie innych osób. 

Zaprosili oni wszystkich obecnych na sali na kurs Alfa, opowiadając krótko na czym będzie polegał. Kurs ten miał rozpocząć się w środę. 

Zapragnęłam  w nim uczestniczyć, a ponieważ pracowałam wtedy na dwie zmiany, wiedziałam, że nie dam rady.

Nastała środa i odbyło się pierwsze spotkanie, w którym uczestniczyła moja mama.

Kiedy wróciłam z pracy, a tego dnia pracowałam na drugą zmianę, mama zaczęła opowiadać jak było cudownie. Opowiadała o ludziach, którzy prowadzą kurs, jacy są cudowni i wspaniali, jak przebiegał pierwszy dzień kursu i co się dowiedziała.

Tak bardzo chciałam tam pójść za tydzień.

I nastał ten wyczekiwany przeze mnie dzień, kolejna środa, drugie spotkanie i ranna zmiana yuupii.

Kiedy zbliżała się godzina 19 - ta i był juz czas by wyjść z domu, poczułam, że coś odbiera mi siły. Całym sercem pragnęłam tam iść, lecz moje ciało jakby nie miało sił, ciągnęłam je za sobą. Nie wiedziałam jeszcze wtedy dlaczego tak się dzieje. 

Pokonałam to jednak i doszłam na spotkanie.

Tego wieczoru jednak bardzo żle się czułam, cały czas powstrzymywałam łzy, myślałam, że zaraz wybuchnę. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje.

Ci ludzie wydawali mi się dziwni, tacy szczęśliwi, dobrzy i mili. Obserwowałam ich podejrzliwie. Nawet pomyślałam, że to jakaś sekta.

W przerwie od jednego do drugiego spotkania zdążyłam to sprawdzić. 

Udałam się do biura informacji o ruchach religijnych i sektach, aby się upewnić czy czasem ta cała wspólnota nie jest tym o czym wtedy myślałam.

Jednak ksiądz, który tam urzędował rozwiał moje obawy - nie była to sekta 😊

Nie wiedziałam jednak co przede mną .............




  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Misja opiekun

Ponad rok nie mogłam znaleźć pracy. Zaczęłam upadać na duchu, załamałam się. Tydzień przed znalezieniem pracy zawołałam do Boga, że nie daję...